Szpinakowe bułeczki

Już przed wakacjami, w czerwcu, postanowiłam upiec chleb. Taki domowy, chrupiący chleb na zakwasie. Popytałam, poczytałam, zapisałam kilka przepisów, zakupiłam potrzebną mąkę i…… no właśnie, na tym się skończyło. Nie wiem dlaczego nie mogę zabrać się za jego wypiek. Może się boje, że mi nie wyjdzie? Może to jest za duże przedsięwzięcie dla początkującego piekarza jak ja? W każdym bądź razie nie poddałam się ale i nie upiekłam chleba a bułeczki.

Na jednej ze stron magazynu „PYSZNE”, pożyczonego od sąsiadki, rzuciły mi się w oczy bułeczki. Zielone, szpinakowe i malutkie. Już wiedziałam co będzie na śniadanie następnego dnia.

Same bułeczki są, tak nieskromnie mówiąc, przepyszne. Choć nie dodałam niektórych przypraw (akurat nastąpił ich deficyt) to i tak się udały. Pasują idealnie do szynki z malinowym pomidorem jak i do nutelli czy miodu.

IMG_20160725_093557

Składniki:

  • 2ooml mleka
  • 80g  świeżego szpinaku
  • 35g świeżych drożdży
  • 250g mąki pszennej
  • 100g mąki pełnoziarnistej (lub np. owsianej)
  • 1 łyżeczka suszonego czosnku
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka soli

Dodatkowo:

  • 1 jajko
  • 2 łyżki mleka
  • mąka do podsypywania
  • kilka łyżek sezamu

Przygotowanie:

200ml mleka miksujemy ze szpinakiem do otrzymania jednolitej masy a następnie przelewamy ją do garnuszka. Dodajemy rozkruszone drożdże, miód, jedną łyżkę mąki, czosnek i sól. Wszystko podgrzewamy na wolnym ogniu, mieszając do całkowitego rozpuszczenia się składników. Gdy mleko jest ciepłe (nie może być gorące bo „zabije” drożdże), przykrywamy je ściereczką i odstawiamy by zaczyn podwoił swoją objętość.

Do osobnej miski przesiewamy oba rodzaje mąk i dodajemy wyrośnięty zaczyn. Wszystko razem mieszamy i wyrabiamy przez ok. 2 minuty (ciasto powinno być bardzo klejące). Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę.

Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wyrabiamy je przez kilka minut. Aby ułatwić dzielenie masy na bułeczki, posypujemy ciasto mąką. Uformowane bułeczki wykładamy na blachę wyścieloną papierem do pieczenia i przykrywamy je ściereczką na 15 minut do ponownego wyrośnięcia.

Po tym czasie mieszamy jajko z dwoma łyżkami mleka i smarujemy tym wierzch bułek. Nasze pieczywo posypujemy także sezamem. Szpinakowe bułeczki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na ok. 20 minut (pieczemy do zarumienia).

Z podanego przepisu wychodzi 10 bułeczek 

IMG_2144IMG_20160725_093646

 

Reklamy

Kakaowe tartaletki z konfiturą i kawowym kremem jaglanym

Dziś zapraszam was na pierwszy przepis dotyczący kawowych nut i od razu uprzedzam, że będzie ich więcej. Zaczęłam współpracę z portalem Kawa.pl dla którego będę tworzyła różne pyszności z kawą w roli jednego ze składników.

Na pierwszy ognień idą małe, niewinne, kakaowe tartaletki z  warstwą  konfitury i lekkim, kawowym kremem jaglanym. Idealnym dodatkiem na wierzch są świeże owoce, które ładnie się prezentują i poszerzają gamę smakową tych  kruchych babeczek.

IMG_20160709_221506.jpg

Składniki:

Kruche ciasto:

  • 150g mąki
  • 75g zimnego masła
  • 25g cukru pudru
  • 1 kopiasta łyżeczka kakao
  • 1 jajko

Krem jaglany:

  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • 1 szklanka wody
  • 3 łyżki miodu
  • 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

+ ulubiona konfitura

+ owoce (u mnie maliny i porzeczki)

Przygotowanie:

Mąkę wraz z cukrem pudrem i kakao przesiewamy przez sitko. Dodajemy jajko i masło pokrojone w kosteczkę. Wszystko siekamy nożem do momentu uzyskania kruszonki a następie szybko ją zagniatamy. Z ciasta formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i wsadzamy do lodówki na ok. 60 minut.

W między czasie smarujemy masłem formy na tartaletki o średnicy ok. 10,5 cm

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 3-4 mm i wykładamy nim foremki. Tak przygotowane tartaletki nakłuwamy widelcem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190-200 stopni na ok. 15 minut (do momentu zarumienienia się ciasta). Po tym czasie  wyciągamy je z piekarnika, studzimy i wyciągamy  z foremek.

Kaszę jaglaną zalewamy wodą i gotujemy według instrukcji na opakowaniu (jeżeli kasza wchłonęła całą wodę a nadal jest twarda, należy dolać  wody). Jeszcze ciepłą kaszę przekładamy do blendera, dodajemy miód, kawę i miksujemy na gładki krem*. Gotową masę zostawiamy do ostygnięcia.

Na kruchy spód tartaletek nakładamy warstwę konfitury a potem krem jaglany. Tak przygotowane babeczki dekorujemy owocami i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę.

*Jeżeli wasz blender nie daje rady z miksowaniem, należy dolać trochę mleka.

Z podanego przepisu wyszło mi 6 tartaletek o średnicy 10,5 cm. 

IMG_1529.JPG

Jagdowe ślimaczki

Sezon jagodowy trwa w pełni więc i jagodzianek nie mogło zabraknąć. Nie mogę napisać, że te bułeczki to smak mojego dzieciństwa, że piekłam je z babcią i sama zbierałam jagody. Gdy byłam mała, to uwielbiałam przygotowywać bułeczki czy tam chlebek cynamonowy. Potem jadłam go z miodem, nutellą czy po prostu z dodatkiem kubka kakao, ale nadszedł czas aby nadrobić jagodowe smaki. Małe, zawinięte, drożdżowe ślimaczki wyszły wręcz idealnie (choć na początku nie wierzyłam w swoje umiejętności dogadania się z rozczynem na ciasto), więc z chęcią dzielę się z wami przepisem na te jagodowe cudaki.

IMG_1425

 

Składniki:

Ciasto drożdżowe:

  • 15g świeżych drożdży
  • 60g cukru
  • 500g mąki pszennej ( u mnie 400g zwykłej i 100g pełnoziarnistej)
  • 250ml mleka
  • łyżeczka aromatu waniliowego
  • 2 jajka
  • 50g rozpuszczonego masła

Jagodowe nadzienie:

  • 250g jagód
  • 2 łyżki cukru
  • 2 płaskie łyżeczki maki ziemniaczanej

+ łyżka mleka z rozkłóconym jajkiem

Przygotowanie:

Na początku przygotowujemy rozczyn na ciasto. Drożdże mieszamy wraz z 10g cukru aż się „spienią. Następnie dodajemy 60g mąki i 60ml ciepłego mleka. Wszystko łączymy, przykrywamy ściereczką  i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 15 minut aby drożdże zaczęły pracować.

Do gotowego rozczynu dodajemy jajka, ekstrakt waniliowy i resztę cukru. Mieszamy. Pozostałą ilość mąki, ciepłego mleka i masło dodajemy naprzemiennie i stopniowo. Ciasto wyrabiamy aż będzie elastyczne. Takie ciasto umieszczamy w lekko natłuszczonej misce, przykrywamy suchą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia- ok. godzina.

Podczas gdy ciasto rośnie, można przygotować  nadzienie jagodowe . Umyte owoce łączymy z cukrem i mąką ziemniaczaną.

Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę podsypaną mąką i wyrabiamy (rozciągamy, wałkujemy i składamy kilka razy). Wyrobione ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o średniej grubości i rozprowadzamy równomiernie przygotowane nadzienie jagodowe. Chwytamy ciasto za dłuższy bok i zwijamy w roladę. Taki rulonik dzielimy na równe części (ilość bułeczek  zależy od ich wielkości ). Ślimaczki przekładamy na formę do pieczenia, zachowując odstępy i smarujemy rozkłóconym jajkiem z mlekiem. Nasze bułeczki zastawiamy na ok.15-20 minut aby jeszcze podwoiły swoją objętość.

Ślimaczki jagodowe pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni aż będą miały złotobrązowy kolor (w moim przypadku było to 15-20 minut)

Dodatkowo, można przygotować lukier. Wystarczy wymieszać cukier puder z kilkoma łyżkami gorącej  wody oraz ulubionym aromatem (jeżeli chcemy). 

IMG_1386IMG_1396IMG_20160707_075004.jpgIMG_1452.JPG

Malinowe smoothie bowl

Śniadanie to mój ulubiony posiłek w ciągu całego dnia (no dobra, jest jeszcze deser). Często próbuje nowych przepisów i szukam innych sposobów przygotowania tej porannej uczty aby nie była nudna i monotonna. Owsianki, jaglanki, smoothie….. wszystko to jest pyszne ale z czasem staje się oklepane. Ostatnio w internecie modnym daniem na śniadanie stało się smoothie bowl, czyli zmiksowane owoce z dodatkami, podane w misce. Jego konsystencja jest gęściejsza od zwykłego smoothie, dlatego można go jeść łyżką.

Przepisów na smoothie bowls jest nieskończenie wiele. Możemy przygotowywać je  z każdej kombinacji owoców oraz warzyw, jaka przyjdzie nam do głowy. Ja dziś zaprezentuję wam przepis na moją malinową wersję smoothie bowl.

IMG_20160704_093523.jpg

Składniki:

  • 1 mrożony banan
  • 200g malin (u mnie 100g świeżych i 100g mrożonych)
  • 1 nektarynka
  • 200g jogurtu naturalnego

Przygotowanie:

Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. Gotową masę przekładamy do miski i dekorujemy. Ja użyłam kilku świeżych malin, orzechów nerkowca i ziaren ekspandowanego amarantusa.

Owce do smoothie bowls nie muszą być koniecznie mrożone, można użyć świeżych, tylko wtedy konsystencja będzie bardziej płynna.

Ta propozycja śniadaniowa jest idealne na upalne dni (z użyciem mrożonych owoców) też jako ciekawy sposób na deser. 

IMG_1334IMG_1333IMG_1331IMG_1338

Smoothie grejpfrut-brzoskwinia

Gdy wstaje rano i jest taki upał na dworze to nic mi się nie che, łącznie z jedzeniem śniadania. Stanie nad kuchenką i gotowanie owsianki czy tam jaglanki to prawdziwa katorga. Przełykanie gorących płatków nie wchodzi w grę. Wtedy na ratunek przychodzi mi smoothie. Wystarczy wyciągnąć blender, obrać owoce, wrzucić do kielicha i nacisnąć magiczny przycisk. Gotowe. Bez grzania i straty czasu.

Dziś mam dla was trochę niedopracowane smoothie, ponieważ powstało ono na szybkiego ale jest bardzo smaczne i można je modyfikować, zresztą jak każdy koktajl.

IMG_20160624_211608.jpg

Składniki: 

  • 1 duży grejpfrut
  • 1 banan
  • 2 brzoskwinie
  • woda/mleko/sok*

*Nie musicie dodawać płynu. Wszystko zależy od tego, jaką konsystencję smoothie preferujecie

Przygotowanie:

Owoce obieramy i miksujemy za pomocą blendera do uzyskania gładkiej konsystencji.

Jeżeli smoothie ma nam zastąpić śniadanie, warto jest do niego dodać płatków owsianych aby podnieść jego kaloryczność i zapewnić uczucie sytości na dłużej.

IMG_20160624_085535IMG_20160624_085438

Postaram się o więcej takich przepisów (już dopracowanych) 

 

Sernik z jogurtu greckiego

Zaczęło się w lutym. Na samym początku miesiąca, gdy miałam ferie zimowe i dużo czasu na zastanawianie się: czy aby na pewno? Szybka, męska decyzja i działamy. Na pierwszy ogień poszła domowa, czekoladowa granola, której smak nadal krąży w mojej głowie. Potem babka, ciasteczka, babeczki i inne słodkości. Pokazywałam to co kocham- pieczenie. Jednakże po drodze trochę się pozmieniało. Wypieki to moja pasja, coś co daje mi szczęście i mnie odpręża ale moje drugie ja to zdrowe odżywianie i dbanie o siebie. Trochę ciężko to pogodzić, dlatego na pewien czas zrezygnowałam ze słodkości (dodatkowo, doszło dużo nauki). Teraz wiem, że to był błąd. Nic nie uszczęśliwia człowieka tak bardzo jak realizowanie swoich marzeń i rozwijanie się. Teraz to wiem. Instagram to niby tylko jedno z wielu social media, ale to właśnie ono wskazało mi drogę moich zainteresowań i na nowo obudziło we mnie fotografa.

Z okazji tysiąca obserwatorów na moim instagramie, upiekłam sernik. Ciasto jest trochę oszukane, bo w przeciwieństwie do tradycyjnego sernika nie ma w nim sera. Ten kluczowy składnik został zastąpiony jogurtem greckim, przez co ciasto jest puszyste i można je zaliczyć do dietetycznych. Oczywiście zamiast truskawek, można użyć innych, sezonowych owoców.

IMG_1267.JPG

 

Składniki:

  • 150g ciasteczek typu digestive (ja użyłam okrągłych z wiórkami kokosowymi)
  • 50g masła
  • 800g gęstego jogurtu greckiego
  • 2/3 szklanki cukru (u mnie trzcinowy i ksylitol)
  • 4 jajka
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 400g truskawek

Przygotowanie:

Ciasteczka kruszymy za pomocą malaksera, następnie dodajemy do nich roztopione masło i wszystko mieszamy. Na tortownice (średnica 18 lub 21 cm), wyłożoną papierem do pieczenia wykładamy połączone ciastka z masłem i wyrównujemy. Spód wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez 10 minut. W tym czasie przekładamy jogurt grecki i mąkę do miski, wszystko mieszamy. Stopniowo dodajemy cukier i cukier waniliowy, całość miksujemy. Dorzucamy kolejno po jednym jajku, miksując po każdym przez kilka sekund. Na koniec dodajemy ekstrakt waniliowy i wszystko dokładnie łączymy. Gotową masę przekładamy na podpieczony spód. Na dole, pod sernikiem, ustawiamy w piekarniku duże naczynie z wrzącą wodą. Zamykamy piekarnik i pieczemy sernik przez 15 minut w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie zmieszamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy ciasto jeszcze przez godzinę.

Po godzinie pieczenia, wyciągamy sernik i pozostawiamy do wystygnięcia. Najlepiej ostudzone ciasto jest zawinąć w folie aluminiową i wsadzić do lodówki na minimum godzinę do schodzenia.

Przed podaniem, ozdabiamy ciasto truskawkami. Z pozostałych owoców można zrobić mus (po prosu zmiksować same truskawki), który będzie idealnym dodatkiem.

IMG_20160624_211323

IMG_20160624_211440

IMG_20160624_210847

IMG_20160624_211019

 

Vege placuszki z jagodami

Lato też ma swoje nieubłagane prawa. Coś się kończy a coś zaczyna. Jeszcze kilka dni temu były piękne, słodkie i czerwone truskaweczki a dziś, gdy robiłam smoothie, większość truskawek wylądowała w koszu zamiast w blenderze. Sezon na nie zdecydowanie się już kończy ale na szczęście lato ma w zanadrzu jeszcze kilka swoich darów. Pierwszym z nich są jagody. Małe, granatowe i wszystko brudzące kuleczki. Szczerze mówiąc to nieźle nabrudziłam w kuchni podczas przygotowywania tych placuszków ale było warto, smak wszystko wynagrodził.

IMG_20160622_210617.jpg

Składniki:

  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
  • 1 szklanka mleka  (u mnie orkiszowe)
  • 2 łyżeczki ksylitolu (lub innego słodzika)*
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 1 łyżka oleju
  • 120g jagód
  • Olej lub masło do smażenia

*Można dodać więcej/mniej, w zależności czy lubicie słodkie

Przygotowanie:

Wszystkie składniki oprócz jagód, przekładamy do miski i łączymy ze sobą (zrobiłam to za pomocą blendera). Następnie, do gotowej masy, która powinna być gęsta, dodajemy jagody i mieszamy delikatnie aby się nie „rozwaliły”. Dobrze nagrzaną patelnie smarujemy cienką warstwą masła (tylko po to aby placuszki nie przywarły do patelni) i nakładamy po łyżce ciasta. Gdy na powierzchni placuszków, pojawią się bąbelki powietrza, to znak, że trzeba je przewrócić na drugą stronę. Smażymy do zarumienienia.

Gotowe placuszki można podawać z różnymi dodatkami. Ja swoje zjadłam z miodem i pozostałymi jagodami. Doskonałe pasuje tutaj także chłodne mleko do popijania.

Z podanej ilości składników, wyszło mi dokładnie dziewięć placuszków

IMG_20160622_210311.jpg

IMG_20160622_210505.jpg

Fitlovebox #czerwiec

Na początku chciałabym zaznaczyć, że ten post nie jest sponsorowany. Pudełeczko kupiłam za własne pieniądze i po prostu chce się z wami podzielić moją opinią na temat jego zawartości. 

IMG_1235.JPG

Fitlovebox to box, w którym co miesiąc dostajemy pięć pełnowymiarowych produktów jak zdrowa żywność, superfoods, zdrowe przekąski czy witaminy. Oczywiście nie wiemy co się w nim znajduję, jest to niespodzianka, którą odkrywamy dopiero w momencie otrzymania pudełeczka. Dodatkowo do każdego boxa dołączona jest książeczka z przepisami, które bazują na otrzymanych produktach. Więcej informacji znajdziecie tu.

Czerwcowy fitlovebox, był przygotowany przez Karolinę Gruszecką- dietetyk, trener personalny. Muszę przyznać, że doskonale dobrała produkty i mile mnie zaskoczyła, ponieważ większości z nich nie miałam wcześniej okazji przetestować.

SH.jpg

1. Sól himalajska grubo mielona, różowa 

Jest to zdrowszy zamiennik tradycyjnej, białej soli. Pochodzi z Pakistanu i jest wydobywana u podnóża Himalajów. Jej struktura krystaliczna uniemożliwia wnikanie różnego rodzaju zanieczyszczeń, stąd jest solą zdrowszą i bezpieczniejszą w użyciu. Dodatkowo w przeciwieństwie do soli białej, która składa się w większości z chlorku sodu, sól himalajska zawiera jeszcze ok. 80 mikro i makroelementów, takich jak magnez, cynk czy wapń.

Przyznam się wam, że na początku ten produkt kompletnie mi się nie spodobał. Sól? A na co mi ona? Jednakże poczytałam trochę o niej w internecie i okazało się, że ma szerokie zastosowanie i to nie tylko w kuchni. Można ją także  używać do płukania gardła w stanie zapalnym czy łagodzić nią podczas kąpieli dolegliwości skórne. Ale najlepsze zastosowanie jak dla mnie ma ona w domowych izotonikach, które teraz będę często robiła ze względu na nadchodzące upały.

zi.jpg

2. Ziarna Inków 

Pod tą dość odległą nazwą, kryje się mieszanka ziaren- ryż długoziarnisty, biała quinoa, amarantus i bulgur z łubinu ( ugotowane i zgniecione ziarna łubinu). Każde z tych ziaren ma wiele cennych składników odżywczych jak na przykład błonnik, żelazo, witaminy z grupy B czy nawet witamina C.Jak podaje producent na opakowaniu, ziarna inków mają przyjemny, lekko orzechowy posmak i chrupiącą konsystencję. Znakomicie nadają się do dań typu kaszotto-risotto, sałatek na zimno i z powodzeniem zastępują makaron.

Z tego produktu jestem bardzo zadowolona, ponieważ widziałam go nie dawno w „Piotrze i Pawle” i  chciałam go wypróbować. Teraz będę miała okazję zrobić z tej pysznej mieszanki ziaren jakieś kaszotto.

ks.jpg

3. Ksylitol 

Czyli jeden z najbardziej popularnych i najzdrowszych zamienników białego cukru.  Ksylitol jest w 100% pozyskiwany z  drewna brzozy i ma ok. 50% mniej kalorii od tradycyjnego cukru. Można go stosować dosłownie do wszystkiego- wypieki ciasteczek, ciast, do mrożonych deserów, lodów itp. Co mnie zaskoczyło, to fakt, że ksylitol w przeciwieństwie do białego cukru przeciwdziała próchnicy zębów, a nie ją pogłębia.

Kolejny plus, w jednym pudełeczku mamy dwa zdrowsze zamienniki dla tradycyjnej soli i cukru. Nidy przedtem nie miałam styczności z ksylitolem ale już próbowałam z nim smażyć placuszki (przepis znajdzie się na blogu) i muszę powiedzieć, że chyba dla niego zrezygnuje z białego cukru.

OB.jpg

3. BIO orzechy brazylijskie

Orzechy brazylijskie zawierają korzystne dla naszego serca wielonienasycone kwasy tłuszczowe i selen, który ma działanie przeciwzapalne. Dodatkowo selen wspomaga funkcjonowanie tarczycy, łagodzi stres, hamuje procesy zapalne czy nawet poprawia przemianę materii. Wystarczą trzy takie orzechy dziennie, aby zapewnić sobie dobrą koncentrację i samopoczucie.

Bardzo liczyłam, że w pudełeczku znajdą się orzechy, ponieważ jestem orzechową maniaczką. Tych brazylijskich nie jadam za często ze względu na ich cenę oraz to, że często kupuje np. w Lidlu mieszanki orzechów, gdzie po prostu nie ma brazylijskich.

HB.jpg

5. Herbata czerwona „Spacer kochanków”

Herbata ta, zawiera w sobie liście czerwonej herbaty połączone z liofilizowanymi porzeczkami, kwiatami pomarańczy i liśćmi truskawki. Liofilizacja pozwala na zachowanie w owocach cennej witaminy C, która wspiera odporność i utrzymuje niski poziom cholesterolu we krwi. Dodatkowo czerwona herbata wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej co pozwala zachować szczupłą sylwetkę.

Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się herbaty ale jetem zaskoczona pozytywnie i z chęcią usiądę w fotelu i będę cieszyła się aromatem tych owoców.

Tak jak pisałam na wstępie, do każdego boxa dołączona jest książeczka z przepisami. Nie są to trudne receptury, chodzi o to aby były zdrowe, smaczne o szybkie w przygotowaniu. Osobiście, spodobał mi się bardzo przepis na budyń jaglany oraz pomysł zastąpienia chleba papryką i zrobienie takich „kanapek” z bazyliowym pesto.

Podsumowując, zawartość fitlovebox czerwiec zaskoczyła mnie pozytywnie. Będę korzystała i eksperymentowała ze wszystkimi produktami oraz wykorzystam propozycje na np. budyń jaglany czy kruche ciasteczka z orzechami brazylijskimi. Cieszę się, że zdecydowałam się zamówić takie pudełeczko, ponieważ (zapewne) nigdy sama z siebie nie kupiłabym takich produktów jak na przykład sól himalajska czy ta czerwona herbata.

Jedynym minusem jak dla mnie jest cena. Jednorazowe pudełeczko to koszt 49zł a przecież kupujemy „kota w worku”. Przyznam się, że mi udało się kupić tego boxa z rabatem -20zł  na  Dzień Matki.

Dajcie znać co wy myślicie o tego typu pudełeczkach. Czy przypadła wam do gustu zawartość filovebox czerwiec i czy miałyście już kontakt z tymi produktami.

Truskawki trzy po trzy

 

Sezon na nie nie jest długi. Cieszą się ogromną popularnością. W mgnieniu oka znikają z koszyczków. Mowa oczywiście o truskawkach, które królują na każdym stoisku targowym.

Jednakże, muszę się przyznać, że nie zawsze lubiłam te owoce. Prawdę mówiąc to kiedyś w ogóle ich nie jadłam. Czemu? Może dla tego, iż dostawałam po nich wysypki (jak to u większości dzieci). Albo, raz je zjadłam i mi nie posmakowały. Sama nie wiem dlaczego, ale teraz uwielbiam się nimi rozkoszować. Na śniadanie, obiad i kolacje.

Jak to w życiu bywa, wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Tak to jest i z tymi owocami lata, dlatego chce zaproponować wam moje trzy ulubione przepisy z ich wykorzystaniem. Nie są może one jakoś specjalnie wyszukane a wręcz przeciwnie, są proste, zdrowe ale smaczne.

Waniliowa kasza manna z musem truskawkowym 

IMG_20160527_090204

Składniki:

  • 2 szklanki mleka (u mnie migdałowe)
  • 4 łyżki kaszy manny
  • 1 łyżeczka ekstraktu wniliowego
  • 200g truskawek
  • granola/ ulubione płatki

*Jeżeli lubicie słodką kasze, dodajcie cukier do gotującego się mleka

Przygotowanie:

Mleko wraz z ekstraktem waniliowym gotujemy w garnku a następnie zmniejszamy płomień palnika. Do mleka wsypujemy kaszkę i mieszamy energicznie, żeby nie powstały grudki. Gotujemy do uzyskania gęstej konsystencji.

Truskawki myjemy i pozbywamy się szypułek a następnie rozgniatamy je widelcem (można użyć do tego miksera, ale np. ja lubię w tym musie kawałeczki owców).

Gotową kasze manną przekładamy do miski, dekorujemy musem oraz cały plasterkami truskawek. Całość można posypać granolą lub ulubionymi płatkami.

Jogurt truskawkowy z nasionami chia i bananem 

IMG_20160616_071515.jpg

Składniki:

  • 200g jogurtu naturalnego
  • 2 łyżeczki nasion chia
  • 2 łyżki płatków jaglanych
  • 250g truskawek
  • 1 banan
  • garść orzechów (u mnie nerkowce i ziemne)
  • granola/ ulubione płatki

Przygotowanie:

Truskawki blendujemy w mikserzy na gładki mus. Jogurt, płatki jaglane, nasiona chia oraz mus truskawkowy przykładamy do miseczki i wszystko razem mieszamy a następnie odkładamy do lodówki (najlepiej na całą noc). Gdy płatki i nasiona chia napęcznieją możemy zabierać się do dekorowania. Na wierzch jogurtu układamy pokrojone z plasterki truskawki i banana. Wszystko można posypać orzechami lub płatkami.

 

Szybki sernik na zimno z truskwkami

IMG_20160529_155934

Składniki:

  • 200g jogurtu naturalnego
  • opakowanie serka Emilka 0%
  • 300-450g truskawek
  • 1-2  łyżki miodu
  • opakowanie biszkoptów
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 3 łyżki gorącej wody
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1 galaretka truskawkowa

Przygotowanie:

Galaretkę rozpuszczamy w 400ml gorącej wody i odstawiamy do stężenia.

Serek, aromat waniliowy i miód miksujemy do połączenia a następnie, cały czas miksując dolewamy jogurt. Jeżeli masa jogurtowa jest mało słodka, dodaj jeszcze miodu.

Żelatynę wsypujemy do gorącej wody i mieszamy energicznie, tak aby się rozpuściła. Do rozpuszczonej już żelatyny dodajemy kilka łyżek masy jogurtowej- by wyrównać temperaturę. Następnie wlewamy ją do całej masy jogurtowej, cały czas miksując.

Na dnie naczynia układamy biszkopty i wlewamy na nie masę jogurtową. Gdy warstwa jogurtowa stężeje, na jej wierzchu układamy, pokrojone w plasterki truskawki i zalewamy wszystko galaretką. Wstawiamy do lodówki, do całkowitego stężenia.

*Ja zrobiłam trochę szybszą wersję. Mianowicie w miseczce poukładałam biszkopty na nie truskawki, potem masę jogurtową i tak na zmianę (bez galaretki). Wstawiłam do lodówki alby wszystko stężało.

 

New beginning

„Najważniejszy w każdym działaniu jest początek” 

                                                                                                                                                                   Platon 

Nowy początek. To bardzo dobre określenie. Mogę odciąć się od przeszłości i zacząć raz jeszcze. Pewnie wiecie o czym mówię, mój poprzedni pomysł z blogiem nie był za bardzo udany (moje zdanie). Po drodze przemyślałam parę spraw i się zmieniłam a raczej otrząsnęłam.  Che być sobą, akceptować się i dzielić się z wami częścią mojego życia, przepisami i radością. No to co? Zaczynam od początku!

Mam na imię Weronika, uczęszczam do Lo 5 we Wrocławiu do klasy biologiczno- chemicznej.Już nie długo wybieram się do klasy maturalnej lecz  na dzień dzisiejszy nie do końca wiążę swoją przyszłość z medycyną a to wszystko za sprawą gotowania, które już od wielu lat jest moją pasją. Ciasta, ciasteczka, desery, torty ale i też zdrowsze jedzenie- wszystko to kocham przygotowywać i jeść. Pieczenie sprawia mi radość i jest odskocznią od codzienności.

Oprócz gastronomi uwielbiam fotografię, którą niestety ostatnimi czasy zaniedbałam. Kiedyś często wychodziłam na sesje zdjęciowe, a moim ulubionym obiektem zainteresowania była ( i nadal jest) natura – kwiaty, zwierzęta, krajobrazy. Mam nadzieję, że znajdę choć chwilkę aby znów spojrzeć na świat przez obiektyw i uchwycić jego piękno.

Mam nadzieje, że zostaniecie ze mną na dłużej i pomożenie w tym nowym początku. Zapraszam także na moje inne strony społecznościowe:

Oczywiście, jeżeli macie jakieś pytania to śmiało piszcie na ten adres e-mail: littlethings440@gmail.com

A tutaj mała namiastka tego co będzie